Pomysłodawcą antywojennej akcji naprzeciw ambasady USA w Warszawie był Sławomir Zakrzewski. ​ Wraz z kilkoma kolegami złożył się na zakup namiotu. Wziął na siebie obowiązek przewodniczenia zgromadzeniu, co wiązało się z koniecznością stałego pobytu w tym miejscu. Namiot rozstawili około południa w piątek 16 sierpnia i ozdobili własnoręcznie malowanymi na pilśni tabliczkami, transparentami z poprzednich wystąpień i flagami państw, głównie poszkodowanych przez obecnie trwające wojny.

https://www.youtube.com/watch?v=GaWC9lJX4LU

Trzy banery „Przestańcie dostarczać broń Ukrainie”, „Polacy nie powinni umierać za Ukrainę.” i „To nie jest nasza wojna”, używane już pod ambasadą Ukrainy, podarowały osoby, które zaraz po swoim proteście zostały najechane przez ABW.

Protest przeciw wojnie

Akcję namiotową planowano na 3 tygodnie. Pozwolenie wydały zgodnie z procedurami władze miasta. Uczestnicy nie wiedzieli czy zdołają wytrwać tyle czasu. Mimo ochrony policji i obserwacji kamer z ambasady USA, istniało ciągłe zagrożenie napadem. Co noc wystawiali wartę.

Trzytygodniowy pobyt na ulicy przypominał wymagający obóz harcerski. Podczas nawałnic po „podłodze” płynęła rwąca rzeka. Dach przeciekał na potęgę. Przy słonecznej pogodzie – gorąco i duszno jak wewnątrz rondla, z powodu braku przewiewu. Wtedy jeszcze nie przypuszczali, że namiot będzie stał dłużej, pełniąc funkcję jesiennego frontowy okopu, a potem zimowej ziemianki.

Dzięki pomocy przyjaciół i okolicznych mieszkańców udało się przetrwać 3 tygodnie. Znaczną pomoc okazało kilku tutejszych Kamratów. Udostępniali głośniki, ładowali akumulatory itp.

1 września przed namiotem odbyła się kilkudziesięcioosobowa impreza upamiętniająca wybuch 2 wojny światowej.

Do zebranych przemówił m. in. szef Kamratów – Wojciech Olszański. Ku zadowoleniu organizatorów przemawiał „grzecznie”.

Categories: GeopolitykaTags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *